Wielkopostne głoszenie Słowa!

„Biada mi, gdybym nie głosił Ewangelii!”

(1 Kor 9, 16c)

Takie słowo pojawiło się 4 marca na profilu facebookowym moderatora Ruchu Światło-Życie archidiecezji katowickiej ks. Waldemara Maciejewskiego w ramach zorganizowanej przez niego po raz kolejny akcji „Siejemy Boże Słowo w Wielkim Poście”. Od wielu już lat, w konkretnych terminach, ksiądz zachęca wszystkich do udostępniania na Facebooku  fragmentów z Biblii. Jest to doskonały, choć nie jedyny sposób, by docierać do ludzi z tym, co mówi Pan na kartach Pisma Świętego. Inną formą głoszenia są ewangelizacje na ulicach Katowic, organizowane cyklicznie, od 2016 roku,  przez ks. Waldemara.

„I rzekł do nich: «Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu!”

(Mk 16, 15)

Ewangelizacje uliczne są doskonałym wypełnieniem ostatniego nakazu Jezusa, wyrażonego w powyższym słowie. Właśnie na ten fragment Biblii Pan zwracał wielokrotnie moją uwagę, gdy pytałam go o to, czego ode mnie oczekuje, do czego mnie powołuje? Zapytany, jak mam realizować w życiu to słowo, od razu naprowadził mnie na wiele różnych sposobów głoszenia. Jednym z nich była i jest nadal ewangelizacja na ulicach Katowic.

„Następnie przywołał do siebie Dwunastu i zaczął rozsyłać ich po dwóch”

(Mk 6, 7a)

4 marca odbyła się pierwsza w tym roku Wielkopostna ewangelizacja uliczna. O godzinie 18.45 przed wejściem głównym na dworzec PKP w Katowicach stawiło się dwanaście osób, spragnionych głoszenia Bożego słowa tym, do których ich Pan poprowadzi. Po wspólnej modlitwie Koronką do Miłosierdzia Bożego i powierzeniu ewangelizacji Duchowi Świętemu, ksiądz podzielił zebranych na dwuosobowe zespoły i rozesłał z błogosławieństwem na ulice. Każda dwójka otrzymała w pudełku fragmenty Bożego słowa, zakładki z linkiem do strony SzukajacBoga.pl, Opowieść o Zbawicielu na podstawie Ewangelii wg św. Jana, książeczki z rozważaniami Biblii na 90 dni oraz Modlitwy zawierzenia Jezusowi. 

"Cieszcie się ze mną, bo znalazłam drachmę, którą zgubiłam"

(Łk 15, 9b)

Tym razem ewangelizowałam z odzianym w sutannę klerykiem Karolem, który wychodził na ulice w tym celu pierwszy raz. Jeszcze dobrze nie skończyłam mu opowiadać, jak to się zawsze odbywa, a już usłyszeliśmy „głos wołającego na pustyni” (czyt. na ulicach Katowic ;) ) : „Proszę Księdza, co tam ksiądz ma?”. Przed sklepem stał młody mężczyzna, żywo zainteresowany tym, co robimy. Zaproponowaliśmy mu wylosowanie z pudełka fragmentu Biblii. Powiedział, że jest zielonoświątkowcem, więc nie wie czy może. Powiedzieliśmy, że wszyscy jesteśmy chrześcijanami, mamy jednego Boga i jedno Jego słowo, niech więc bierze śmiało. Uczynił to z wielką radością i przyjął także Opowieść o Zbawicielu na podstawie Ewangelii św. Jana. Zapytany, czy doświadcza w życiu miłości i obecności Boga, zaczął nam opowiadać, jak Pan Bóg wyprowadził go z wielkiej nędzy i z używania narkotyków, jak sprawił, że stał się nowym człowiekiem. W momencie, gdy wspólnie z nim oddaliśmy chwałę Panu za to, co uczynił w jego życiu, z pobliskiego sklepu wybiegła jego zdenerwowana dziewczyna. Zaczęła krzyczeć, że ma się nie zajmować głupotami, że ma odrzucić to, co otrzymał, bo są ważniejsze sprawy, bo zgubiła kartę bankomatową albo ktoś jej ukradł, że to, co głosimy to są i tak kłamstwa, a ona nie ma karty. Próbowałam jej powiedzieć, by spokojnie poszukała tej karty, może jest gdzieś w kieszeni, albo w torebce, ale ona nie chciała słuchać i dalej krzyczała. Zaczęłam więc modlić się do Pana i do św. Antoniego, by pomógł jej znaleźć zgubę. Po chwili dziewczyna wyjęła kartę z kieszeni. Była w ogromnym szoku, a ja od razu powiedziałam, „Chwała Panu”, informując ją, że właśnie o to się modliłam i Pan tego dokonał. Nie chciała w to uwierzyć. Zaproponowałam jej wylosowanie fragmentu słowa, ale stwierdziła, że jest ateistką i nie wierzy w Boże słowo. Powiedziałam, że Bóg ateistów też kocha i nawet jak nie wierzy, to zapewne chce jej coś przez to słowo powiedzieć. Wylosowała i oniemiała. Zapytałam, czy może by chciała jeszcze dla kogoś słowo. Wybrała ponownie, przeczytała i oba fragmenty włożyła sobie do etui telefonu. Później opowiedziała nam, że kiedyś chodziła do kościoła, czytała Pismo Święte, ale jak jej mama zmarła na raka, przestała wierzyć w Boga. Otwarła się na rozmowę z nami, a w jej oczach pojawiły się łzy wzruszenia. Czułam, że Pan porusza jej serce. Będący z nią młody mężczyzna bardzo nam dziękował za to spotkanie i bardzo się z niego cieszył. Odchodząc, modliliśmy się w ich intencji, by Pan przemieniał ich serca, by ich wspierał i otaczał Swoją Miłością.

„Módlcie się jeden za drugiego, byście odzyskali zdrowie. Wielką moc posiada wytrwała modlitwa sprawiedliwego”

(Jk 5, 16)

Jak tylko skończyliśmy się modlić, ujrzeliśmy siedzącą na ławce kobietę. Poczuliśmy, że mamy do niej podejść. Zaprosiliśmy ją do „poczęstowania się” Bożym słowem. Podeszła do tej propozycji z rezerwą i zapytała czy chcemy za to pieniądze? Powiedzieliśmy jej, że to zupełnie za darmo, więc z przyjemnością skorzystała z tej propozycji. Zapytana o Bożą obecność i Jego miłość w swoim życiu, zaczęła mówić o tym, jak wiele jest chorób wokół, tak dużo osób umiera, wspomniała też o koronawirusie. W tym momencie mogłam zaświadczyć jej o tym, że często grzech oddziela nas od Miłości Jezusowej i wiele chorób może być wynikiem tego oddalenia się, ale Jezus ma dla nas wspaniały plan, otacza nas nieustanną miłością i pragnie, byśmy Jemu oddawali wszelkie troski i choroby, a my często tego nie robimy. Powiedziałam jej też o tym, jak źle się czułam w dniu ewangelizacji, ale wszystko oddałam Jemu. Mimo zmęczenia i choroby, poszłam do spowiedzi, na mszę i przystąpiłam do komunii, a Pan dodał mi sił i energii, dzięki czemu mogę przed nią stać i głosić jej tę Dobrą Nowinę! Pani stwierdziła, że przekonaliśmy ją, że będzie się modliła częściej. Dostała od nas Modlitwę zawierzenia Jezusowi, by mogła w trudnych chwilach Jemu zawierzać siebie i to wszystko, co się dzieje. Zapytałam, czy by nie chciała wylosować jeszcze jakiegoś fragmentu z Biblii, by się nią podzielić też z innymi. Z chęcią wzięła całą garść i upewniając się, czy tyle może zabrać, włożyła je do torebki. Wtedy pokazałam jej, że w kieszeni kurtki mam też kilka fragmentów i w różnych sytuacjach je sobie wyjmuję, a Pan mnie nimi wspiera i prowadzi. Zachęciłam też do takiego spotykania się z Bożym słowem i poddania się Jego prowadzeniu. Na koniec zapytaliśmy, czy możemy się nad nią pomodlić w jakiejś intencji. Zgodziła się i poprosiła, by pomodlić się o zdrowie dla niej, co od razu uczyniliśmy, w myśl powyższego słowa. Ucieszyła się bardzo rozmową z nami i dziękowała za wszystko, zapewniając ponownie, że będzie się modliła częściej.

„Żywe bowiem jest słowo Boże, skuteczne i ostrzejsze niż wszelki miecz obosieczny, przenikające aż do rozdzielenia duszy i ducha, stawów i szpiku, zdolne osądzić pragnienia i myśli serca”

(Hbr 4, 12)

Takie słowo otrzymał od nas kolejny człowiek spotkany na ulicy Stawowej. On sam, tak jak wcześniejszy młodzieniec, wołał za nami: „Proszę Księdza, co ksiądz tam ma?”. Podeszliśmy więc do niego z Bożym słowem. Gdy mężczyzna czytał wybrany fragment, Karol stwierdził, że dość trudne słowo wylosował. Jednak ów sprzedawca pomidorów powiedział, że rozumie o co chodzi w tym fragmencie i zaczął nam opowiadać o tym, jak czytał i czyta Biblię oraz komentarze do niej. Jest biednym człowiekiem, który korzysta z pomocy Wspólnoty Dobrego Pasterza i Kalkutek. Chwalił bardzo te działania i księży, którzy w nich też uczestniczą. Opowiadał o Zupie w Kato, o Sylwestrze z Ubogimi i wielu innych inicjatywach. Zapraszał na organizowane w Wysokim Zamku rekolekcje wielkopostne. Mówił, jak bardzo dużo dobra otrzymuje i jak cenne są to działania. One wspierają go psychicznie i odbudowują duchowo. Zaczął nam opowiadać o tym, czego dokonał Chrystus i o swoich spotkaniach z innymi ludźmi. Stwierdziłam, że to on powinien iść na ulice i ewangelizować, bo doskonale mu to wychodzi. Po raz kolejny przekonałam się, jak bardzo uduchowione są osoby biedne, bezdomne, jak bardzo Pan je wspiera duchowo. Zapytaliśmy go, czy możemy się pomodlić w jakiejś jego sprawie, ale odrzekł, że on niczego nie potrzebuje, że mamy się bardziej modlić za Kalkutki, bo robią wiele dobrego, o siły dla nich i błogosławieństwo. On z kolei zapewnił, że będzie modlił się za księży i o nowe powołania, bo księża też robią dla biednych dużo i są bardzo potrzebni. Gdy żegnaliśmy się z nim przez podanie ręki, stwierdził, że kleryk ma bardzo ciepłe ręce. Karol powiedział, że po prostu ma ciepłe rękawiczki i bez chwili namysłu, wręczył Panu Adamowi swoje rękawice. Nasz rozmówca był bardzo zaskoczony i w pierwszej chwili nie chciał przyjąć tego daru, ale po namowie uczynił to z radością. Umówił się z klerykiem na kolejne spotkanie.

„Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię”

(Mt 11, 28)

Podczas wspólnego dzielenia się na zakończenie ewangelizacji tym, co Pan czynił na ulicach w tym dniu, czego doświadczyli poszczególni ewangelizatorzy, po raz kolejny przekonałam się, jak bardzo ludzi potrzebują Boga i Jego miłości. Jak bardzo chcą o Nim słuchać i o Nim rozmawiać, nawet gdy czasem na początku nie zdają sobie z tego sprawy. Niektóre „dwójki” umawiały się z ewangelizowanymi na kolejne spotkania, a tych w Wielkim Poście nie zabraknie. Odbędą się one jeszcze:

- 10.03 (wtorek)

- 19.03 (czwartek)

- 26.03 (czwartek)

- 02.04 (czwartek)

- 06.04 (poniedziałek)

- 07.04 (wtorek).

Zachęcam z całego serca do udziału w tych ewangelizacjach, które rozpoczynają się o godz. 18.45 przed wejściem głównym na dworzec PKP w Katowicach. Niech wypełnia się Jego słowo, „bo my nie możemy nie mówić tego, cośmy widzieli i słyszeli» (Dz 4, 20).

Chcę być NAJ! - Wielkopostny Dzień Wspólnoty Moder...
Pomódl się za rejon!
 

Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych i funkcjonalnych. Dzięki nim możemy indywidualnie dostosować stronę do twoich potrzeb. Możesz zaakceptować pliki cookies lub wyłączyć je w swojej przeglądarce, dzięki czemu nie będą zbierane żadne informacje. Wyłączenie plików cookies może spowodować nieprawidłowe działanie niektórych funkcji strony.