"Nikt nie urodził się dziwny - dziwni się stajemy!"

Zbliżamy się nieubłaganie do końca czasu rekolekcji wakacyjnych. Została jeszcze tylko wrześniowa KODA… i znów trzeba będzie wrócić do “szarej rzeczywistości”. Czy na pewno szarej? I czym niby jest ta rzeczywistość, do której mamy wrócić?


Pewien człowiek, zapytany kiedyś, czy wybiera się w tym roku na rekolekcje letnie, powiedział coś w stylu – parafrazuję – “nie jadę, trzeba być nienormalnym, żeby obchodzić Boże Narodzenie w lipcu”. Słowa te, choć wypowiedziane (z tego, co mi mówiono, bo sama nie słyszałam) tonem dość pogardliwym, zawierają w sobie mnóstwo prawdy. Bo trzeba być nienormalnym, żeby dwa tygodnie swoich wakacji – a przypadku posługujących animatorów nierzadko cały swój urlop – spędzić w jakieś dziurze z dwoma prysznicami na krzyż zamiast w hotelu i na plaży. Żeby ten czas spędzić w miejscu, gdzie tylko się wymaga, gdzie trzeba wstawać skoro świt, dużo się modlić, zmywać, sprzątać, obierać ziemniaki… Trzeba być nienormalnym, żeby w lipcu świętować Boże Narodzenie i Wielkanoc, żeby przeżywać nadprogramowy, pięciodniowe Wielki Post, żeby wieczorami, zamiast plotkować z koleżankami z pokoju, spędzać czas w totalnej ciszy, żeby pozwolić na to, że jacyś nawiedzeni animatorzy pilnują, by nie używać telefonu czy facebooka w dużej ilości. Brzmi koszmarnie.

I pomimo tego co roku setki, tysiące ludzi – młodych, starszych, rodzin – decydują się na taką nienormalność. Dla niektórych rok 2015 był pierwszym czy drugim, dla innych piątym, siódmym, dziesiątym, piętnastym z rzędu, w którym się na to zdecydowali. W ogromnej większości wracają oni do domów odmienieni wewnętrznie, jacyś tacy “świeżsi”. Bo dali szansę Bogu. Dali Mu swój czas i pozwolili działać. Bo zechcieli stać się DZIWNI, zgodnie ze słowami z nagłówka, które zresztą są cytatem z pewnego bardzo mądrego kapłana.

Dla mnie, patrzącej z perspektywy osoby posługującej, czas rekolekcji jest czasem niezwykłym. Działanie Pana Boga nie przestaje mnie zadziwiać i zachwycać. Gdy nasi uczestnicy przybyli w tym roku na rekolekcje, byli jacyś tacy przygaszeni. Każdy z nich był jakąś indywidualnością, fantastycznym człowiekiem – ale takim trochę bez życia. A później przyjęli Pana Jezusa jako swojego Pana i Zbawiciela. Przeżyli spowiedź świętą. Przez kilkanaście dni z rzędu posilali się Ciałem Chrystusa i karmili Bożym słowem. To byli już inni ludzie. Zapaliły się w ich oczach iskierki. Ożyli, jak te kości u Ezechiela. Stali się piękni już nie tylko swoim pięknem, ale także pięknem Bożym. Świecili Jego światłem.

Dla nas, DZIWNYCH i NIENORMALNYCH, nie ma “szarej rzeczywistości”. Nie może być szarości w życiu oświetlanym Bożym światłem. A ono z nas wypływa strumieniami. I będzie wypływać, gdy tylko tą rzeczywistością, do której wrócimy, będzie rzeczywistość pełna Boga. Rzeczywistość Jego słowa, Jego sakramentów, Jego bliskości i obecności. No i Jego ludzi. Bądźmy dla siebie nawzajem przez cały rok, nie tylko w czasie wakacji, miejscem wytchnienia, wzrostu, wsparcia. Bądźmy DZIWNI!

Kocham być dziwna - i chcę być coraz dziwniejsza! :)

Lokalizacja (Mapa)

Uznano heroiczność cnót ks. Franciszka Blachnickie...
Jesteśmy na Stawowej!
 

Domy i Ośrodki

Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych i funkcjonalnych. Dzięki nim możemy indywidualnie dostosować stronę do twoich potrzeb. Możesz zaakceptować pliki cookies lub wyłączyć je w swojej przeglądarce, dzięki czemu nie będą zbierane żadne informacje. Wyłączenie plików cookies może spowodować nieprawidłowe działanie niektórych funkcji strony.