Wyróżnione 

Marzenia to droga do Ziemi Obiecanej!

Czy jeszcze potrafisz marzyć? A może zupełnie zapomniałeś o tym, że można mieć marzenia - niesłusznie! Marzenia to plany Pana Boga w naszych sercach! Aby to udowodnić grupa studentów związanych z Ruchem Światło-Życie otwarła progi Domu na Różyckiego w wieczór 13 listopada i zaprosiła na spotkanie o marzeniach!

O 18.30 stanął przed nami sam Pan Jezus w Najświętszym Sakramencie - godzina adoracji w samym środku tygodnia, pełna kaplica ludzi, a cisza jakby nie było nikogo. Tylko słychać jak deszcz odbija się od okien. Wszyscy zapatrzeni zakochanym wzrokiem mimo rysującego się na twarzach zmęczenia - widziałam to i czułam w kościach, niesamowite doświadczenie! Polecam każdemu! 

W czasie Eucharystii homilię wygłosił Ksiądz Waldek. Ewangelia dnia mówiła o uzdrowieniu dziesięciu trędowatych i chwalącym Boga Samarytaninie. Samarytanie nie byli specjalnie lubianą społecznością - raczej nikt nie spodziewał się, że coś dobrego może wyjść z Samarii. A tu Pan Bóg pokazuje, że tam, gdzie się nie spodziewamy dzieją się wielkie rzeczy! Wszyscy uzdrowieni poza Samarytaninem wyruszyli do kapłanów oddać się rytuałom, a ten jeden ze szczerego serca wielbił Pana! Czy potrafimy jeszcze po prostu przyjść do Jezusa z wdzięcznością i szczerym sercem? Czy raczej oddajemy się rytuałom niedzielnej Eucharystii i modlitwy rano i wieczór?

W kaplicy zrobiło się nieco ciaśniej, a przed nami usiedli Ola i Kuba, liderzy niemaGotu. Podzielili się swoim świadectwem dostrzerzegania marzeń, wcześniejszego niedowierzania w to, że można je realizować. Ola opowiedziała swoją historię jak z dziewczyny skrytej, uciekającej przed ludźmi, chodzącej w czarnych ciuchach, najchętniej schowanej gdzieś w tłumie Pan Bóg obudzł w niej kobietę realizującą swoje marzenia odkrywane na dnie serca! Zaś Kuba mówił o tym jak ważne jest realizowanie tego, co "gra w sercu", za czym serce się porywa, chce się realizować, co daje człowiekowi szczęście - bo Nie ma nic gorszego niż nie wiedzieć PO CO się jest. Ja przez siedem lat pracowałem w środowisku prawniczym od pierwszego dnia w pracy wiedząc, będąc święcie przekonanym, że to nie jest moje

Kuba i Ola zaprosili nas do modlitwy. Na podstawie fragmentu z Księgi Habakuka (Ha1,1-2; 2,1-3) każdy z nas przed Panem miał złożyć skargę, swoje brzemię - bez ściemniania, udawania, w zupełnej szczerości przedstawiając to, czego pragnie serce. Bo przecież każdy z nas idzie drogą do Obiecanej Ziemi...

Po modlitwie jeszcze przy herbacie i ciastku odbywały się rozmowy w kuluarach - jak w grupie przyjaciół, jak w prawdziwej wspólnocie.

Myślę, że każdy (a przynajmniej większość) wyszła ze spotkania z przekonaniem, że marzenia to nie jest bzdura, to poważna sprawa. To czyste pragnienie serca - to realizacja powołania! Mnie to porywa! A Ty jak się z tym czujesz?

fot. Tomasz Szołtysek

Nieplanowane? Zaplanuj czas!
A przed maturą… jeździliśmy na rekolekcje
 

Domy i Ośrodki

Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych i funkcjonalnych. Dzięki nim możemy indywidualnie dostosować stronę do twoich potrzeb. Możesz zaakceptować pliki cookies lub wyłączyć je w swojej przeglądarce, dzięki czemu nie będą zbierane żadne informacje. Wyłączenie plików cookies może spowodować nieprawidłowe działanie niektórych funkcji strony.