Wyróżnione 

Magnificat (śmierć) Ojca Blachnickiego

Odrobinę więcej jak miesiąc temu - 21 kwietnia br. - pion śledczy IPN w Katowicach postanowił podjąć umorzone w 2006 r. śledztwo w sprawie okoliczności śmierci Sługi Bożego Księdza Franciszka Blachnickiego. Będzie je prowadził naczelnik katowickiej Komisji prokurator Michał Skwara. Śledztwo będzie opatrzone sygnaturą S 25.2020.Zk.

Zanim zaczniemy śpiewać Magnificat razem z Gizelą Skop i Zuzanną Podlewską, a później w 2020 r. przeczytamy o wznowionym postępowaniu śledczym, przenieśmy się na chwilę do roku 1981. To wtedy we Frankfurcie nad Menem ks. Franciszka okradziono z rzeczy osobistych oraz paszportu. I tak zapisał:

“Byłem zirytowany. Po co ten bezsensowny incydent? Po co tyle kłopotów i komplikacji? A gdzie był mój Anioł Stróż, gdy zabierano mi torbę z paszportem? A potem jednak pomyślałem: pewnie za tym coś się kryje, czego w tej chwili nie rozumiem..”

Starania o nowy paszport stanowiły problem w Polsce, co przesunęło jego listopadowy wyjazd na 10.12.1981 r. 13 grudnia stan wojenny zastał o. Blachnickiego w Rzymie, po konsultacji z Prymasem Polski nie wrócił do kraju. W 1982 zamieszkał w polskim ośrodku “Marianum” w Carlsbergu w RFN, gdzie miała powstać Centrala RŚŻ dla Europy Zachodniej.

Start - historia ojcowskiego pobytu na emigracji.

To tutaj w “Marianum” założył Międzynarodowe Centrum Ewangelizacji Światło-Życie, które składa się także z drukarni i wydawnictwa “Maksimilaneum”. Ks. Blachnicki chciał, aby to miejsce stało się ogniskiem, które będzie promieniowało nowymi ideami, wartościami Nowego Człowieka. Ośrodek się rozrastał i prowadził wiele sympozjów, seminariów, spotkań a także Marsze Wyzwolenia Narodów.

W 1982 r. do Niemiec przyjechało małżeństwo Andrzej i Jolanta Gontarczykowie. Andrzej, kierownik Przedsiębiorstwa Rozpowszechniania Filmów, natomiast Jolanta to doktor socjologii, działacze “Solidarności”. Opowiadali, że Ojca usłyszeli na jego wykładzie, gdzie zachwycił ich swoją osobowością i dlatego zdecydowali się poświęcić dla dzieła, które tworzył.

W 1984 r. pojawili się w Carlsbergu, gdzie w ekspresowym tempie zdobyli zaufanie Blachnickiego i bardzo zaangażowali się w działalność na rzecz RŚŻ. Już rok później Jolanta została prezesem, a Andrzej doradcą Chrześcijańskiej Służby Wyzwolenia Narodów (ChSWN) i zarazem stali się jednymi z najważniejszych osób w Carlsbergu.

Duet agenturalny

Andrzej i Jolanta Gontarczykowie to także “Yon” i “Panna” - takie pseudonimy nadano im w momencie zwerbowania do SB, co nastąpiło jeszcze w latach 70 XX wieku. W drugim kwartale 1982 r. przejął ich wywiad PRL, który po przeszkoleniu “duetu agenturalnego” przerzucił go do RFN. Byli oni nadzorowani przez doświadczonego pułkownika Aleksandra Makowskiego, naczelnika Wydziału XI (zwalczanie dywersji ideologicznej) w I Departamencie MSW. Centrala przewidywała wiele scenariuszy, także to, że agenci mogą zostać użyci w grze wywiadowczej z Amerykanami lub przyjąć ofertę współpracy z CIA. Ich misja była starannie zakamuflowana, ponieważ zakładano, że są obserwowani przez niemiecki kontrwywiad. Z tego powodu spotkania z oficerami łącznikowymi odbywały się poza terenem Niemiec. Pokazuje to, jak ważna była ich misja dla władz PRL-u.

Jak to się potoczyło na początku, dowiadujemy się z powstałego w 1985 r. dokumentu I Departamentu MSW: “Na początku 1984 r. agenci, na polecenie Centrali, nawiązali kontakt z ks. Blachnickim, który po okresie półrocznej weryfikacji zaprosił ich do współpracy w prowadzonym przez niego ośrodku w Carlsbergu i w końcu 1984 r. agenci, realizując nasze wytyczne przeprowadzili się z Düsseldorfu do Carlsbergu i poświęcili się całkowicie pracy dla ks. Blachnickiego, stając się obecnie jego najbliższymi współpracownikami”.

Oficjalnie Gontarczykowie zostali zdemaskowani wiosną 1988 r. Wtedy uciekli przez Jugosławię i Węgry do Polski, jednak wcześniej niedaleko Carlsberga zakopali materiały, które udało im się zebrać nt o. Blachnickiego oraz jego środowiska. Dopiero w roku 2003, gdy IPN odnalazło dokumenty na ich temat, wypłynęło na wierzch co naprawdę robili w Carlsbergu. A dwa lata później wszczęto śledztwo w związku z śmiercią ks. Blachnickiego, domniemając, że został otruty. Jednak zostało ono umorzone.

Wielbić Boga

Lawina wydarzeń ruszyła w lutym 1987 r., gdy Andrzej Wirga, działacz “Solidarności Walczącej” poinformował ks. Blachnickiego o prawdziwej roli Gontarczyków w Carlsbergu. Ten jednak poprosił go o przekonujące dowody, które dotarły do niego 26 lutego. Pod koniec stycznia 1987 r. poinformowani zostali także “Yon” i “Panna” o prawdopodobnym zdemaskowaniu.

26 lutego wieczorem Ojciec rozmawiał ze swoimi najbliższymi współpracownicami z WNMK: Zuzanną Podlewską i Grażyną Sobieraj. Powiedział im o roli jaką odgrywało małżeństwo Gontarczyków, a także o ich odpowiedzialności za doprowadzenie drukarni i wydawnictwa do marnego stanu finansowego.

Następnego dnia rano Blachnicki przeprowadził z agentami decydującą rozmowę, po której wrócił do siebie bardzo wzburzony. Wieść o kreciej robocie najbliższych współpracowników musiała być dla niego druzgocąca. Przyszedł spóźniony na obiad. Po nim, gdy odpoczywał zaczął się dusić i mieć objawy silnego kaszlu i zasłabnięcia. Wezwano lekarza dr. Fritscha. Ojciec stracił przytomność, a lekarz przystąpił do ratowania, które jednak po chwili zakończył. Postanowił dać mu zastrzyk w serce, który nie pomógł. Ojciec zmarł ok. 16.10 na zator płuc - jak zostało odnotowane przez lekarza w akcie zgonu. Wtedy tzw. blachniczanki odśpiewały “Magnificat”. Ks. Franciszek uczył oraz powtarzał, by w najtrudniejszych i dramatycznych chwilach być jak Maryja, wielbić Boga.

W jednym z wywiadów Gizela opowiadała, że jego śmierci towarzyszyły niestandardowe objawy. Z ust Ojca w trakcie agonii i po śmierci wypływała piana oraz ślina, które Zenia wycierała ligniną. To właśnie ten dziwny objaw, który nie występuje przy zatorze płuc w latach 2005-2006 wzbudził w środowisku hipotezę o otruciu Blachnickiego. W czasie tamtego śledztwa pomimo opinii sądowo-lekarskiej, która mówiła, że mogły zostać użyte “trucizny lotne bądź niektóre alkaloidy” nie zarządzono ekshumacji. Dzisiaj śledztwo zostaje wznowione, hipoteza wraca na tapetę.

Podczas tamtego śledztwa IPN przesłuchiwał także Gontarczyków. Zerkając do protokołów przesłuchań wyraźnie widać, że kłamali. Wspólnie stwierdzili, że w Carlsbergu znaleźli się przypadkowo, mimo że z dokumentacji (wyżej zacytowanej) jasno wynika, że zostali tam wysłani przez wywiad PRL. Wypierali się także, że 27 lutego 1987 r. rozmawiali z ks. Franciszkiem, mimo że są zeznania osób, które bez wątpliwości pamiętają tamto zdarzenie.

Ksiądz Blachnicki zmarł w Carlsbergu w ośrodku “Marianum”, który uczynił sanktuarium Jasnogórskiej Jutrzenki Wolności, w tym samym czasie na Jasnej Górze odbywała się Kongregacja Odpowiedzialnych RŚŻ. “Teraz już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus, [...] który umiłował mnie i siebie samego wydał za mnie” (Ga 2, 20).

 

Źródła:

Prorok Żywego Kościoła bp. Adam Wodarczyk

Ks. Franciszek Blachnicki. Biografia i wspomnienia. Agata Adaszyńska - Blacha, Dorota Mazur

Śledztwo w sprawie śmierci ks. Blachnickiego wznowione

Śmierć proroka

Ks. Franciszek Blachnicki: jak umierał

Ks. Blachnickiego zamordowała SB? IPN wznawia śledztwo
Wracamy do spotkań! - nowe rozporządzenia w związk...
Światło na Ruch!
 

Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych i funkcjonalnych. Dzięki nim możemy indywidualnie dostosować stronę do twoich potrzeb. Możesz zaakceptować pliki cookies lub wyłączyć je w swojej przeglądarce, dzięki czemu nie będą zbierane żadne informacje. Wyłączenie plików cookies może spowodować nieprawidłowe działanie niektórych funkcji strony.