Diakonia znów na ulicy

Zdj. z ewangelizacjiPonownie członkowie Diakonii Ewangelizacji (3 stycznia) głosili Dobrą Nowinę na ulicy Stawowej w Katowicach. Tym razem dwójek było więcej. Dzielimy się świadectwami:

Ania: Niesamowite jest to, jak bardzo ludzie są głodni miłości, jak bardzo potrzebują zapewnienia, że jest Ktoś, komu na nich zależy, że Bóg zna ich po imieniu. W mojej pamięci zostają ich twarze, często pełne wzruszenia, noszące ślady jakichś trudnych doświadczeń, znanych tylko Bogu. Jak dobrze jest nieść Dobrą Nowinę o tym, że Bóg ich kocha. Za każdą rozmowę, za doświadczenie wspólnoty w głoszeniu – chwała Panu!

Marta:  Pan Bóg i tym razem mocno działał. Ciągle pokazuje jak wielu jeszcze ludzi potrzebuje o Nim usłyszeć, przypomnieć sobie to, co kiedyś o Nim słyszeli. On najlepiej wie, kto potrzebuje rozmowy i dziś zauważyłam, że o wielu z naszych rozmówców się upominał. Były rozmowy z osobami, które kiedyś były blisko niego, a dziś trochę się odsunęły, a także z tymi, którzy „przez przypadek” trafili gdzieś wcześniej na Niego. Po dzisiejszym głoszeniu została radość w sercu. Mimo że wielu ludzi nas omijało szerokim łukiem lub uciekało w połowie rozmowy.  Za te kolejne sobotnie przedpołudnie pełne Bożego działania- Chwała Panu!

Dominik: Ciągle zaskakuje mnie, że często osoby deklarujące się jako niewierzące, są bardziej otwarte na rozmowę. Nie rzadko głoszony kerygmat i świadectwo otwiera im serca. Niektórzy zaś wierzący uważają, że skoro wierzą to niczego więcej im nie trzeba. W pamięci szczególnie utkwiła mi rozmowa z pewnym chłopakiem i jego osobista historia powrotu do Kościoła. Przypomniała mi się wtedy ewangeliczna scena uzdrowienia sługi setnika. Czułem, że Bóg znowu się nami dziś opiekuje oraz dba nawet o dobrą pogodę. Chwała Panu!

Krzysiu: Dzisiaj znowu byłem z przyjaciółmi na ulicach Katowic i ewangelizowaliśmy. Najpierw byłem w parze z koleżanką i rozmawialiśmy z chłopakiem, któremu opowiadaliśmy o miłości Bożej, której doświadczamy. Później chodziłem z dwiema koleżankami i też rozmawialiśmy z jednym panem. Również oddał życie Bogu. Ja zaś ewangelizowałem z radością, gdyż wierzę, że Jezus prowadził nas do różnych osób. Dziękuję Ci Jezu za ten czas i ludzi, których spotkałem na ulicach Katowic.

Bernadeta: Po raz pierwszy od ponad roku zdecydowaniem się wyjść na ewangelizację uliczną. Spóźniłam się na pociąg do Katowic i dopiero 30 min po ustalonej godz. dołączyłam do dwóch ewangelizujących już osób. Tym razem nic nie mówiłam, ani nie głosiłam kerygmatu, ani nie mówiłam świadectwa. Głównym moim zadaniem była modlitwa za tych, którzy ewangelizowali i za tych którzy są ewangelizowali oraz słuchanie tego, co mówią. Za ten czas słuchania najbardziej Bogu dziękuję. Uczyło mnie to pokory, a także pokazywało jak często mało ludzie wiedzą o Bogu i jak wielka jest potrzeba mówienia im o Nim. Ludzie potrzebują nas, by spotkać Boga. Potrzebują mnie i Ciebie. Mimo trudności. Może czasem wystarczy tylko kogoś posłuchać, albo się uśmiechać i życzyć miłego dnia, by choć w tym zobaczył Boga? Boże błogosław wszystkim spotykanym przeze mnie dziś osobom. Niech słowo Twojej Miłości rośnie w nich i daje im radość i wskazuje drogę do Ciebie. Amen.

Monika: W dzisiejszej ewangelizacji doświadczyłam: spotkania z obcymi ludźmi, z łaską, z czasem własnych starań i odnajdywania woli Boga. Tym, że można poznać innych ludzi, którzy choć niewiedzą tego to „szukają Boga” i potrzebują Boga, że można było rozwiać niektóre poważne wątpliwości dotyczące Jego działania w życiu człowieka i wiary. Widać było tu nie przypadkowość tych wydarzeń. Cudowne uczucie! Wspaniale było móc się poczuć narzędziem Boga i pozwolić Mu działać swoją osobą -takim jakim się jest i zobaczyć to, zrobić coś dla Niego. Jest to wspaniała radość móc służyć Bogu. On jest i takim słabym mną z wątpliwościami potrafi działać. Przełamuje się.  To niesamowite spotkać Go w taki sposób. Iść do ludzi nawet gdyby miało się to „nie udać”… Serce ma się wtedy takie gorące miłością Bożą… wcale nie mam na myśli emocji. Za dzisiejszych spotkanych ludzi i Jego łaskę… Chwała Panu!

Michał: Mało jest dla mnie tak pięknych chwil, jak gdy głoszę Chrystusa na ulicy i czuje, że komuś to jest potrzebne. Pewna nastolatka na pytanie czy czuje się kochana przez Boga, powiedziała że jest raczej niewierząca. Jednak wysłuchała nas do końca. Ewidentnie nas potrzebowała. Byśmy stanęli przed nią, opowiedzieli jej o miłości Boga i jak jej doświadczyć. Była zbyt zblokowana, żeby pomodlić się z nami na koniec. Jestem jednak przekonany, że nasza rozmowa nie była jej obojętna. Czułem, że potrzebuje tego przesłania o Miłości Boga. Bliskiej. Osobistej. Jakby to była odpowiedź na jakieś zagubienie, poszukiwanie, tęsknotę. Dziś było tez kilka innych rozmów, które przekonują mnie, że to jest potrzebne, i że Bóg nas do tego wzywa. Nazywam siebie chrześcijaninem, świadomie i głęboko wierzącym, który chce Ewangelią żyć. Chce dzielić się Dobrą Nowiną – Jezusem, którego doświadczam. I kiedy wychodzę na ulicę, słysząc w sercu wezwanie, by iść i głosić Radość Ewangelii, mogę szczerze sobie powiedzieć, że naprawdę oddaję Bogu swoje życie i słucham Jego głosu. I czuję, że mój Ojciec Bóg, jest ze mnie dumny. Chwała Panu.

Więcej o ostatnich przedsięwzięciach Diakonii na naszej stronie i fb: www.dde.katowice.pl

Diakonia Ewangelizacji

Ewangelizacja Piotrowic - podsumowanie!
 

Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych i funkcjonalnych. Dzięki nim możemy indywidualnie dostosować stronę do twoich potrzeb. Możesz zaakceptować pliki cookies lub wyłączyć je w swojej przeglądarce, dzięki czemu nie będą zbierane żadne informacje. Wyłączenie plików cookies może spowodować nieprawidłowe działanie niektórych funkcji strony.