[Dekalog Oazowicza #5] Liturgia

O liturgii i jej miejscu w Ruchu Światło-Życie z Mateuszem Klają rozmawia Tomasz Szołtysek.

Czym dla ciebie jest liturgia?

Liturgia jest dla mnie spotkaniem z Bogiem, które się dokonuje w dostrzegalnych znakach ustalonych przez Kościół. Poza tym jestem jakoś bardzo zżyty z tym, co można znaleźć w dokumentach Soboru Watykańskiego II: że liturgia jest szczytem działalności Kościoła, a zarazem źródłem, z którego wypływa cała jego moc.

Wielki charyzmat liturgii jest przez ks. Franciszka Blachnickiego sformułowany z użyciem trudnych pojęć. W treści napotykamy takie określenia jak „eklezjologia”, „teologia liturgii”, „epifania”… Czy mógłbyś własnymi słowami wyjaśnić sens zawarty w tym charyzmacie, aby każdy, bez dogłębnej edukacji teologicznej, mógł zrozumieć, o co chodziło księdzu Franciszkowi, gdy zapisywał te słowa?

Ksiądz Blachnicki w Liście z Boliwii na pewno chce nam pokazać, że liturgia odnowiona przez Sobór Watykański II bazuje na odnowionej wizji Kościoła. Eklezjologia to właśnie nauka o Kościele, lub mówiąc w nieco piękniejszy sposób „refleksja Kościoła o samym sobie”. Natomiast teologia liturgii to dział teologii, który traktuje liturgię jako szczególny punkt wyjścia dla dociekań: kim jest Bóg, kim jest człowiek, czym jest Kościół. Poza tym mówimy, że liturgia jest epifanią Kościoła, czyli jego objawieniem, demonstracją, ponieważ uczestnicząc w liturgii doświadczam i dostrzegam wszystkimi zmysłami czym jest Kościół. Czym innym jest poznać słowa w obcym języku przy użyciu słownika, a czym innym stanąć twarzą w twarz z obcokrajowcem i zacząć z nim rozmawiać: z liturgią jest podobnie. Ona jest żywym językiem Kościoła; w niej widać, że Kościół to jestem ja, moja rodzina, moi sąsiedzi, duszpasterze. Wszyscy wiemy, co mamy robić, każdy zna swoje miejsce. Kościół przestaje być dla nas zamknięty w encyklopediach, encyklikach, zabytkowych świątyniach.

Bo i po co nam piękne katedry, jeśli nikt nie będzie w nich sprawował Eucharystii.

Dokładnie! To jest piękne i ważne, ale dopiero w liturgii sedno Kościoła staje się uchwytne. Bo liturgia to miejsce, gdzie jesteśmy zgromadzeni przez Chrystusa w Duchu Świętym, by wielbić Boga Ojca, a tym właśnie jest Kościół. Stąd też bierze się kolejne określenie z wielkiego charyzmatu, czyli liturgia jako „sakrament Kościoła-wspólnoty”. Sakrament, czyli „skuteczny znak i narzędzie”.

I jeszcze jedno określenie z definicji – liturgia jako „źródło i szczyt”.

Czyli liturgia jest punktem wyjścia i punktem dojścia. Wszystko to, czym żyjemy i czym się na co dzień zajmujemy, może zostać „schrystianizowane” przez liturgię. Pięknie to mamy ujęte w pomocach formacyjnych do Dziesięciu kroków ku dojrzałości chrześcijańskiej: niech posługę słowa w liturgii podejmują osoby, które na co dzień zajmują się słowem, czyli np. nauczyciele, dziennikarze; posługę czynu niech pełnią ci, którzy na co dzień pracują rękami, a więc lekarze, piekarze, rolnicy. Czy to nie jest piękne, jeśli właśnie piekarze zanoszą w procesji chleb do ołtarza? To jest owoc pracy rąk ludzkich – tych właśnie rąk! Dlatego gdy posługiwałem w Lalikach, to podczas Mszy wieńczącej rekolekcje właśnie nasze kochane panie kucharki szły w procesji z darami. Taki mały znak czegoś wielkiego. Sakrament.
Albo małżonkowie: niech mąż czyta czytanie, a żona niech wygłasza komentarz przed tym czytaniem albo niech wykonuje psalm responsoryjny. To będzie piękny znak nie tylko ich jedności małżeńskiej, lecz także znak dialogu pomiędzy Chrystusem a Kościołem.

Teraz przełóżmy to na pole naszego Ruchu.

Jeśli chodzi o działalność Ruchu Światło–Życie, liturgia jest także jej źródłem i szczytem. Nie próbuję tutaj teraz pokazać, że Diakonia Liturgii jest ważniejsza od innych diakonii. Chodzi mi bardziej o to, na co ksiądz Danielski wskazał w jednym ze swoich kazań: Diakonia Wyzwolenia jest przedłużeniem konfesjonału, Diakonia Ewangelizacji jest przedłużeniem ambony.
Analogicznie więc każde piątkowe spotkanie jest przedłużeniem Eucharystii. Bez niej spotkanie będzie jak bez głowy, zabraknie jego „źródłowej i szczytowej” części.
Ponadto liturgia jest źródłem i szczytem zarówno tego, co jest tu i teraz, jak i tego co dopiero ma być. Zgodnie z zasadą „Światło–Życie”: nie tylko rozum, sumienie, słowo Boże, ale także znaki liturgiczne są dla nas „światłem”, za którym powinno pójść nasze „życie”. One też uczą nas modlitwy, wolności, służby, słowem – chrześcijańskiego stylu życia. Liturgia posiada więc walor wychowawczy. I bardzo dobrze: bo my nie mamy dwóch mózgów – jednego do spraw religijnych, a drugiego do codziennego życia – tylko to liturgia jest właśnie prawdziwym życiem i z niej wypływa nasza codzienność.

Jeśli przyjrzeć się nieco treści tego charyzmatu, to można dostrzec, że ks. Blachnicki główny ciężar położył na określenie „zrozumienie i przyjęcie odnowionej liturgii”.
Wbiję teraz celowo kij w mrowisko. Czy to nie jest trochę tak, że w Oazie duży nacisk kładzie się na wykonywanie posług liturgicznych (czytania, psalm, modlitwa wiernych, procesja z darami, „oazowe” pieśni na Mszy itp.), a to poznanie, zrozumienie i przyjęcie jest gdzieś na drugim planie?

Ja bym tego bronił czy nieco to odwrócił – angażujemy się w liturgię właśnie pomimo tego, że nie do końca ją rozumiemy. „Nie ten najlepiej służy, kto rozumie”, pisał Czesław Miłosz. W Kościele starożytnym nie do pomyślenia było, żeby komuś najpierw tłumaczyć, czym jest Eucharystia, a udzielać jej dopiero wtedy, gdy „wszystko będziesz wiedział”. Najpierw była Wielkanoc – chrzest, bierzmowanie, Eucharystia – a potem „instrukcja obsługi” tych darów, czas mistagogii. Zresztą spójrzmy na dzieci wczesnokomunijne, jak one nas nieraz zawstydzają. A zatem: najpierw pozwól doświadczyć, potem wyjaśniaj.

Metoda przeżyciowo-wychowawcza?

Tak jest! Oazowa formacja odtwarza drogę zaczerpniętą z Obrzędów chrześcijańskiego wtajemniczenia dorosłych, a ta księga liturgiczna właśnie przewiduje po udzieleniu sakramentów inicjacji coś takiego jak mistagogia. My, oazowicze, jako ludzie już dawno ochrzczeni, odnawiamy przymierze chrzcielne na rekolekcjach Triduum Paschalnego. Wchodzimy w Kościół niejako na nowo, zachwycamy się jego pięknem, oaza III stopnia dosłownie nas po nim oprowadza. I to jest właśnie mistagogia – „wprowadzanie w tajemnice”. Przechodzimy od doświadczenia znaku ku temu, co ten znak oznacza w kontekście całej historii zbawienia.
Dlatego też broniłbym tutaj wykonywania posług bez ich uprzedniego zrozumienia. Ale nie można oczywiście popaść w drugą skrajność, jakoby w liturgii trzeba było nade wszystko „robić”. Zarówno Benedykt XVI, jak i ks. Blachnicki głosili przecież, że liturgia jest „rozumną służbą Bożą”, że osoba angażuje się tylko w to, co choćby zalążkowo pozna. Konieczna jest więc katecheza liturgiczna i oazowicze przechodzą ją w ramach szkoły liturgii.

Uczestniczą w niej zarówno w ramach rekolekcji oazowych jak i w trakcie spotkań piątkowych.

I bardzo dobrze, ale należy położyć wielki nacisk na jakość tych spotkań, w tym na predyspozycje osób, które je prowadzą. Warto także w tę szkołę wpleść metody aktywizujące, zawczasu opracować całą jej strategię w gronie diakonii. Szkoła liturgii powinna być trochę jak film Hitchcocka – uczestnicy powinni przychodzić z zainteresowaniem, nawet powinno im zapierać dech w piersiach, bo nie będą wiedzieli, co się za chwilę stanie. Tak będziemy wychowywać osoby zafascynowane liturgią. Trzeba zrezygnować z suchego wykładu, pamiętać, że rekolekcje letnie to nie jest kolejny semestr w szkole, a piątkowe spotkanie oazowe to nie jest trzecia godzina religii w tygodniu. To ma być coś ponad, coś w głąb.
Jeśli uda się znaleźć atrakcyjną formę podawczą, to szkoła liturgii łatwiej osiągnie swój cel, a sama liturgia będzie sprawowana pięknie. Temu służą też wszelkiego rodzaju próby ceremonii prowadzone zarówno w prezbiterium jak i poza nim, zwłaszcza na Dniach Wspólnoty. Dbamy tam o poprawność techniczną, ale ona musi być podporządkowana duchowości liturgicznej. Chodzi o to, żebyśmy z poprawności technicznej w liturgii nie zrobili sobie takiego bożka, czegoś na kształt złotego cielca.

Taki eksponat muzealny…

No tak. Przecież Izraelici byli święcie przekonani, że czczą Boga Jahwe! Złoty cielec nie był pomnikiem na cześć jakiegoś obcego egipskiego czy pogańskiego bóstwa, tylko miał uobecniać Boga Jedynego. Można więc powiedzieć, że odprawili liturgię, ale z tą liturgią trochę „przegięli”.
A więc poprawność techniczna jest ważna, ale nie jest sednem liturgii.

Trochę zmierzasz w stronę mojego kolejnego pytania. Co byś powiedział osobie, która wysuwa wobec Ruchu Światło–Życie oskarżenie o to, że Ruch, który ma niejako na sztandarze odnowę liturgii (a więc też dbałość o liturgię), w wielu miejscach liturgię okalecza, robi coś na kształt teatrzyku, karykatury liturgii, popełnia mnóstwo błędów liturgicznych?

Oj, musimy tutaj jasno oddzielić to, co jest zgodne z charyzmatem, od tego, co jest radosną twórczością osób, które nie są do końca świadome i kompetentne.
Ruch Światło-Życie ma narzędzia, które pomagają uformować ludzi w kwestiach liturgicznych. Przede wszystkim formacja opiera się o rok liturgiczny. Do tego wspomniane już wcześniej szkoły liturgii i próby ceremonii. Jest też miejsce na krytyczną refleksję: obrzędy sprawowane podczas Kongregacji czy COM bywają filmowane, a zawsze są analizowane.
Wracając do postawionego pytania: osobie, która oskarża Ruch Światło-Życie o bagatelizowanie czy okaleczanie liturgii, powiedziałbym, że nie jest to prawdą. Doświadczyłem tego mocno zwłaszcza na ostatnich rekolekcjach, na których posługiwałem. Mieliśmy Msze Święte wspólnie z parafianami, a na nich zawsze procesję wejścia i wyjścia z krzyżem i świecami, w niedzielę Kanon Rzymski, kadzidło, aspersję, uroczyste błogosławieństwo, werset przed Ewangelią śpiewany przez kantora spoza prezbiterium, a nie przez psałterzystę z ambony. Wszystkie pieśni były grane przez organistę, ale jednocześnie ich dobór był konsultowany z animatorem muzycznym tak, aby łączył się z tematyką dnia przeżywanego na rekolekcjach. I parafianie przychodzili specjalnie na Mszę, którą animowała wspólnota rekolekcyjna. Oczywiście zdarzały się pojedyncze pieśni z gitarą (np. na zakończenie, czy też czasem na uwielbienie), choć swoją drogą, ja bym tej gitary tak bardzo nie demonizował…

Właśnie o to chciałem zapytać. Z jednej strony można usłyszeć głosy, że gitara nie jest instrumentem liturgicznym. Z drugiej na rekolekcjach KAMuzO w 2017 roku rektor akademii muzycznej zwrócił uwagę na to, że gitara jest z liturgią związana dłużej niż organy kościelne, bo wywodzi się w prostej linii od cytry.

Zgadza się. Samo słowo „psalm” odnosi się w grece do gry na instrumentach strunowych. Dlatego ja się tym ogromnie zachwycam, gdy na oazowej celebracji jutrzni gitarzysta podgrywa do psalmodii. Jakie to jest połączenie! Wydawałoby się, gitara, coś młodzieżowego, współczesnego, połączona z psalmami. Pokaż mi inne środowisko osób świeckich w takim wieku, modlące się tekstami, które jeszcze pięćdziesiąt lat temu wydawały się zarezerwowane dla duchownych! Przecież to jest fenomen, to jest właśnie odnowa liturgiczna!
Niedawno na wykładzie z teologii duchowości usłyszałem, że dla większości współczesnych Polaków poniżej 40. roku życia organy są niestrawne i ta gitara jest być może dla nich jedyną „wędką muzyczną”, na którą dadzą się złowić Chrystusowi.
Ale musimy tutaj pamiętać o tym, że formacja w Oazie jest rozwojowa. Inaczej będzie wyglądała Msza Święta i modlitwa na Oazie Nowej Drogi, a tym bardziej na Oazie Dzieci Bożych, a inaczej na Szkole Animatora czy Kongregacji Odpowiedzialnych. Dobór pieśni i dobór instrumentów, a także pewna pasja, z jaką osoby podchodzą do spełnianych posług, będzie się różnić. Zatem nie możemy oceniać liturgii w Ruchu Światło–Życie tylko na podstawie tego, co dzieje się w jego „przedszkolu”.

Trudno oczekiwać, żeby na Oazie Dzieci Bożych części stałe były wykonywane po łacinie.

No właśnie.

W charyzmacie czytamy, że Ruch może służyć odnową liturgii wspólnotom lokalnym, budując żywy Kościół w parafiach poprzez żywe zgromadzenia liturgiczne.

Przytoczę tutaj opowieść z mojej rodzinnej parafii. Mieliśmy kiedyś taki ambitny plan jako zespół animatorów, żeby na każdej piątkowej Mszy wspólnota oazowa „obstawiała” posługi. Jedna grupa miała odpowiadać za czytanie, druga wyznacza osobę do psalmu, trzecia przygotowuje modlitwę wiernych, czwarta ma procesję z darami. Po czasie okazało się, że trochę się przeliczyliśmy. Uczestnicy bali się posługiwać, to ich przerastało. Postanowiliśmy więc z poczuciem wielkiej rezygnacji zarzucić ten projekt.
Popatrzmy, że papież Franciszek w adhortacjach wypomina nam „przesadną troskę o liturgię”. Wzywa, by połamać pewne schematy, nie być „generałem przegranej armii”, nie narzekać na wszystko i wszystkich, ale zawsze przeć do przodu.
Bo po kilku latach w czasie spotkania, które prowadziłem, jedna dziewczyna mówi do mnie: „Mateusz, a może wrócilibyśmy do tego, żebyśmy angażowali się w liturgię na Mszach piątkowych?” Ja jej odpowiadam: „Ale przecież sami nie chcieliście. Zrezygnowaliśmy z tego z waszego powodu”. A ona mi na to: „Wtedy byliśmy jeszcze za młodzi. Teraz dojrzeliśmy do tego, żeby podjąć się tych posług”. Niestety, tym razem to my jako diakonia nie chcieliśmy już zejść z utartego szlaku i poprzestaliśmy na „obsłudze” Mszy pierwszopiątkowych.
A tymczasem tyle jest możliwości! Celebracje słowa Bożego, tak ważne w drodze oazowej, a w parafiach rzadko spotykane… W Adwencie czy Wielkim Poście oazowicze mogliby współorganizować takie celebracje, gdzie w czterech, pięciu czytaniach byłoby przeżywane jakieś zagadnienie na tle całej historii zbawienia.
Można tutaj także zwrócić uwagę na Liturgię Godzin. Są parafie, gdzie wspólnota oazowa celebruje niedzielne Jutrznie.

Czy też na przykład Ciemne Jutrznie w Triduum. W ogóle Triduum Paschalne powinno być najważniejszym miejscem zaangażowania oazowiczów.

Oczywiście! W końcu po to mamy to jednorazowe Triduum we wspólnocie rekolekcyjnej, żeby wiedzieć, jak ono ma wyglądać i jak je mamy współtworzyć w rzeczywistości parafii.
I jeszcze jeden element odnowy liturgicznej, sakrament pojednania. Rzadko mówi się o tym, że to także jest liturgia, a to bardzo ważna liturgia, która pozwala mi zacząć tę odnowę ode mnie samego. Korzystając ze spowiedzi, odnawiam się, staję się nowym człowiekiem, zdolnym do tego, by zapalać innych. Z tego potem wynika cały zapał potrzebny do przygotowania kandydatów do bierzmowania, do małżeństwa. Na tym polu Ruch Światło–Życie również wiele dobrego już osiągnął.

Na zakończenie – co jest istotą liturgii?

Istotą liturgii jest uobecnianie kapłańskiego urzędu Jezusa Chrystusa. To most między niebem a ziemią. Drabina Jakubowa, po której Aniołowie chodzą w górę i w dół. Krzyż Chrystusa ustawiony pionowo między niebem i ziemią: nasza jedyna droga do Boga Ojca i jedyna droga Boga do nas, bo On sam taką drogę wybrał. Oddawanie Bogu chwały i przyjmowanie Bożej łaski to są te dwa nurty liturgii, a gdzieś wokół nich zaznacza się także ten trzeci, poziomy, integracyjny: ponieważ liturgia, a zwłaszcza Eucharystia, oznacza i sprawia jedność Kościoła.
Istotę liturgii zawarłbym w tych trzech ideach: uwielbienie Boga, uświęcenie człowieka i jedność między nami.

Z tego właściwie wyłania się taki obraz: istotą liturgii jest spotkanie z Bogiem we wspólnocie.

Tak jest.

Myślę, że to dobre podsumowanie tego, o czym tu dziś mówiliśmy. Dziękuję za rozmowę.

Również dziękuję.


Mateusz Klaja

Kleryk Wyższego Śląskiego Seminarium Duchownego, animator Ruchu Światło-Życie, współpracownik Diecezjalnej i Centralnej Diakonii Liturgii.


CHARYZMAT LITURGII, CZYLI ODKRYCIE ŹRÓDŁA I SZCZYTU ŻYCIA KOŚCIOŁA

Dar zrozumienia i przyjęcia pełnej i autentycznej liturgii odnowionej przez II Sobór Watykański, bazującej na odnowionej eklezjologii i teologii liturgii, ujmującej ją jako źródło i szczyt życia Kościoła oraz jako epifanię i sakrament Kościoła wspólnoty, jest kolejnym charyzmatem Ruchu, którym może on służyć wspólnotom lokalnym. Wspólnoty Ruchu przyczyniają się do budowania żywego Kościoła w parafiach przez kształtowanie żywych zgromadzeń liturgicznych w oparciu o wierność wobec słowa Bożego i poprawnie odczytane znaki liturgiczne.

Za: Ks. Franciszek Blachnicki, „List z Boliwii”, Wydawnictwo Światło-Życie, Kraków 2017, s. 7-8.

 

Wolni i wyzwalający - Hasło roku 2019/2020
Pierwszy czwartek grudnia

Podobne wpisy

Domy i Ośrodki

Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych i funkcjonalnych. Dzięki nim możemy indywidualnie dostosować stronę do twoich potrzeb. Możesz zaakceptować pliki cookies lub wyłączyć je w swojej przeglądarce, dzięki czemu nie będą zbierane żadne informacje. Wyłączenie plików cookies może spowodować nieprawidłowe działanie niektórych funkcji strony.