[Dekalog Oazowicza #1] Światło-Życie

Treść Charyzmatu Światło-Życie, pierwszego z Dziesięciu Wielkich Charyzmatów Ruchu Światło-Życie, w rozmowie z Tomaszem Szołtyskiem przybliża ks. Ryszard Nowak.

Tomasz Szołtysek: Gdyby miał ksiądz własnymi słowami powiedzieć o co chodzi w charyzmacie Światło-Życie, pierwszym z Dziesięciu Wielkich Charyzmatów, to…

ks. Ryszard Nowak: Pierwszym słowem, które mi się tutaj kojarzy, jest słowo „integralność”, czyli wewnętrzna harmonia między prawdą, która jest poznawana, a prawdą, która jest wyznawana, czyli automatycznie staje się ona przyjętą, zobowiązującą i wpływającą na życie. Harmonia między myślami, słowami i czynami człowieka. Prawda, która ma wpływ na życie. Światło prawdy, które określa życie i życie, które jest w służbie prawdy. Osobowościowa integralność człowieka.
I to dotyczy wszystkich dziedzin. Bo jeśli mówimy o Charyzmacie Światło-Życie, to mówimy o Darze Bożego Ducha dla Wspólnoty Kościoła przez konkretne osoby. To jest zawsze dar nie tyle dla osoby, ale przez osobę. Zatem ten charyzmat wyraża wewnętrzną integralność w przyjmowaniu i wypowiadaniu życiem tej samej Prawdy.

Ksiądz Franciszek Blachnicki zwraca uwagę na dwa zagrożenia dla tej integralności, które on nazwał „podwójną jednostronnością”. Z jednej strony mówimy o „jednostronności intelektualnej”, czyli skupieniu się tylko na tym, aby zrozumieć prawdę, ale nią nie żyć; z drugiej strony o „jednostronności emocjonalnej, woluntarnej”, czyli przeżywaniu bez zrozumienia.

To są dwie skrajności, które tak naprawdę uniemożliwiają zaistnienie tej integralności, o której mówiliśmy wcześniej, dlatego, że samo poznanie, sama wiedza dla wiedzy tak naprawdę jest bezproduktywna. To jest abstrakcja. Z kolei życie bez intelektualnej refleksji, bez próby rozpoznania świata i siebie, zarówno w wymiarze wewnętrznym jak i zewnętrznym, jest skazaniem siebie na błądzenie, miotanie się, na chaos. Zatem ani jednostronny intelektualizm, ani podążanie za zmysłami, za wolą w takim znaczeniu chęci, ochoty, nie określa tak naprawdę tego, co jest mądrością. Bo w istocie chodzi o mądrość. Wiedza i mądrość to dwie różne rzeczy. Mądrość, to umiejętność zastosowania wiedzy, umiejętność życia. Stąd ta podwójna jednostronność, jako zagrożenie dla integralności.
To samo można określić też na płaszczyźnie wewnętrznej, płaszczyźnie łaski, wiary. Człowiek, który nie ma w sobie harmonii tych dwóch rzeczywistości, tak naprawdę nie jest zdolny do wiary. Bo wiara, to jest spotkanie z prawdą osobową, którą jest Jezus. To spotkanie przemienia, czyli ma realny wpływ na życie.

Ta podwójna jednostronność została w tym charyzmacie określona stwierdzeniem „zniewolenie człowieka”.

Prawda, o której mówimy, ma swoje źródło w naturze. Zostaliśmy stworzeni w taki sposób, że jesteśmy w stanie myśleć o sobie, czyli wiedzieć o sobie, oraz stanowić o sobie, czyli decydować o sobie. To znaczy, że w grę wchodzi kwestia umiejętności poznania oraz zdolności życia w świetle wartości – wartościowania wyborów, decyzji w zakresie dobra i zła. I to jest natura. Światło, które realizuje się w naturze, to jest poddanie się rozeznaniu rozumu i sumienia.
Ponadto osoby wierzące wiedzą, że oprócz tego światła istnieje jeszcze Światło nadnaturalne, Światło Łaski, w którym czerpiemy Prawdę ze Słowa Bożego, z przykładu osoby Jezusa Chrystusa i z tej prawdy, która jest światłem Kościoła, czyli aktualnym komentarzem do tych dwóch pierwszych. Pan Jezus powiedział, „Poznacie Prawdę, a Prawda was wyzwoli” (J 8, 32). Jeżeli człowiek pozna Prawdę (poznać, to nie znaczy wiedzieć o Prawdzie, tylko przyjąć tę Prawdę), wtedy staje się wolny. Poddać się wymaganiom prawdy, to znaczy stać się wolnym.

Jako lekarstwo na tę jednostronność, o której mówiliśmy wcześniej, ojciec Franciszek daje nam Formułę Światło-Życie, która w założeniu łączy „rozumowe” poznanie z doświadczeniem, „przeżyciem” prawdy.

Jeżeli mówimy o płaszczyźnie wiary, to wiara dotyczy całego człowieka. To nie jest tylko kwestia wiary na płaszczyźnie intelektualnej, czy tylko na płaszczyźnie duchowej, czy też tylko na płaszczyźnie moralnej. Jan Paweł II mówił, że wiara wyraża się w życiu moralnym. Zatem można powiedzieć, że to Światło-Życie, prawda wiary, ma wpływ na kształt życia, na postawy życiowe. Dzisiaj akurat mamy wspomnienie Świętego Franciszka (4.10. - przyp. TSz), który mówił do swoich braci „Głoście Ewangelię… Jak już musicie, to także słowem”. To jest to. My możemy i chcemy odczytać Ewangelię z postaw ludzkich. Możemy usłyszeć ją także głoszoną słowem. Przy czym głoszona słowem będzie miała moc wtedy, kiedy będzie poparta świadectwem życia, a jeżeli będzie głoszona czynem, to ktoś zapyta „skąd ty to masz?”, tak jak pytano Jezusa. I wtedy będzie można odpowiedzieć, że to źródło jest właśnie w Jezusie, w Bogu.

W treści Charyzmatu Światło-Życie możemy przeczytać, że jednostronność prowadzi do bezowocności. Zatem integralność prowadzi do owocności?

Jest takie stare powiedzenie: „Słowa pouczają, przykłady pociągają”. Znowu wracamy do początku – jeżeli jest dysonans między prawdą deklarowaną: „jestem wierzący”, a stylem życia, który nie wskazuje na to, że ten człowiek żyje Ewangelią, to taki człowiek nie jest świadkiem, nikt nie przyjmie takiego świadectwa.

To jest wręcz antyświadectwo.

Tak, dokładnie tak. Im większa dysproporcja, tym bliżej do zgorszenia, do odrzucenia, wykpienia. Taka karykatura świadectwa, deklaracji wiary.
W tym charyzmacie właściwie ciągle poruszamy się w takiej przestrzeni między deklaracją prawdy o sobie, a wyrażeniem jej życiem. Wracając do początku znowuż można powiedzieć, że harmonia tych dwóch rzeczywistości sprawia, że człowiek reprezentuje rzeczywistość sobą, wypowiada sobą tę rzeczywistość prawdy, którą niesie.

Charyzmat „Światło-Życie” nie bez powodu jest pierwszym z Dziesięciu Wielkich Charyzmatów Ruchu Światło-Życie. On jest jakby punktem wyjścia do pozostałych charyzmatów. Trudno przecież chociażby ruszyć na Ewangelizację nie przyjąwszy zarówno sercem jak i rozumem prawdy. Trudno prawdziwie przeżywać liturgię nie otworzywszy się naprawdę.

To, co u Czcigodnego Sługi Bożego Ojca Franciszka Blachnickiego jest chyba najważniejsze w kontekście całego Ruchu Światło-Życie, to właśnie „metoda”. Dlatego to „Światło-Życie” jest pierwsze, bo ono pozwala nam czytać inne treści. Ta metoda jest jakby u fundamentu.
To jest metoda, która opisuje dobrą relację między Bogiem a człowiekiem. Z niej też wypływa relacja do drugiego człowieka. Tak jak w przykazaniach miłości Boga i bliźniego jak siebie samego, jak pokazuje to Jezus. Dlaczego, gdy został zapytany, które jest największe, połączył te dwa przykazania w jedno? Dlatego, że pokazuje naturę wiary – spotkanie z Bogiem realizuje się tak naprawdę w miłości do człowieka. Jeżeli nie ma miłości do człowieka, to można postawić pod znakiem zapytania wiarę deklarowaną przez tego człowieka. To jest to, o czym Święty Jan napisał w swoim pierwszym liście: „jak możesz mówić, że kochasz Boga, którego nie widzisz, skoro nie kochasz człowieka, który jest na wyciągnięcie ręki” (por. 1 J 4, 20).

Czyli gdybyśmy mieli to zebrać w całość...

Ten charyzmat jest tak naprawdę u źródła wszelkiego zintegrowanego człowieczeństwa.

Ten Charyzmat nie jest tylko dla Ruchu Światło-Życie, ale dla każdego chrześcijanina?

Powiedziałbym nawet, że dla każdego człowieka. Bo nawet, jeżeli ktoś nie zna Boga, a będzie się w życiu kierował światłem rozumu, światłem sumienia, to Sobór mówi, że to są ludzie, którzy też są w kręgu tych, którzy są przyporządkowani do Kościoła. I nie bez pomocy łaski Bożej usiłują wieść uczciwe życie – bo rozum i sumienie w nich działa. Skąd ten rozum i sumienie są dobrze ukształtowane? Przez środowisko chrześcijańskie, przez Dekalog. Czyli coś, co się zgadza w naturze. Można tu przywołać podstawową zasadę, nazywaną synderezą (prasumieniem – przyp. TSz), o której czytamy u Świętego Pawła: „dobrze czyń, zła unikaj”. Jeżeli człowiek tak postępuje, to ma wyobraźnię. Ma samoświadomość kim jest, ale też ma świadomość odmienności innych ludzi. Dobre relacje (w świadomości, że to jest prawda) tak kształtowane, sprawiają, że ten człowiek staje się „anonimowym” chrześcijaninem.
Tak więc to jest metoda, która dotyczy wszelkiej formuły życia. Jeżeli coś jest prawdą, to to działa. A jeżeli coś działa, to jest prawdziwe. I w takim znaczeniu ta formuła jest rzeczywiście fundamentalna.

I jeszcze na koniec taka ciekawostka:
Dlaczego wśród tych dziesięciu Charyzmatów nie ma „Charyzmatu Modlitwy”? Przecież modlitwa jest wręcz fundamentem.
Zastanawialiśmy się nad tym kiedyś i doszliśmy do wniosku, że nie ma osobnego „Charyzmatu Modlitwy”, ponieważ modlitwa przenika wszystkie Dziesięć Wielkich Charyzmatów Ruchu Światło-Życie.

Dziękuję za rozmowę.


Ks. Ryszard Nowak

Moderator diecezjalny Ruchu Światło-Życie Archidiecezji Katowickiej. Odpowiedzialny za Diecezjalną Diakonię Modlitwy. Od ponad trzydziestu lat związany ze środowiskiem Ruchu. Proboszcz parafii pw. św. Michała Archanioła w Orzegowie.


Charyzmat Światło-Życie, czyli Charyzmat Metody Owocnego Działania

Podwójna jednostronność zagraża owocności działania chrześcijan w świecie: z jednej strony jednostronność intelektualizmu i racjonalizmu, która zadowala się poznaniem dla samego poznania, bez uwzględnienia postulowanego charakteru prawdy w każdym podmiocie; z drugiej strony – jednostronność woluntaryzmu i emocjonalizmu, czyli działania nieprześwietlonego prawdą i niepoddanego wymaganiom prawdy. Obie jednostronności stanowią jakieś wewnętrzne zniewolenie człowieka i pozbawiają jego działalność owocności i skuteczności. Natomiast formuła „Fos-Zoe” - Światło-Życie, postulująca jedność poznania i działania w człowieku, wskazuje na prawdziwą wolność człowieka, która polega na dobrowolnym poddaniu się wymaganiom prawdy – w myśl słów Chrystusa: „Poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli” (J 8, 32). Realizowanie tej wolności w człowieku, jako podstawowy postulat pedagogii Ruchu, prowadzi do wychowania nowego człowieka i do rozwiązania kluczowego problemu współczesnego świata, zagrożonego wielorakim rozdarciem, przede wszystkim w samym człowieku, wskutek przyjęcia fałszywej antropologii. Na odkryciu tej drogi do jedności w człowieku i społeczeństwie polega podstawowy charyzmat Ruchu, którym musi on służyć ludziom tej epoki.

Za: Ks. Franciszek Blachnicki, „List z Boliwii”, Wydawnictwo Światło-Życie, Kraków 2017, s. 4-5

Diakonia Formacji Diakonii zaprasza na spotkanie!
"Młodzi w Kościele" - temat kolejnego roku!

Podobne wpisy

Domy i Ośrodki